ŚWIATŁO NA DRODZE

Gdy nagle auto wywinie nam psikusa i zatrzyma się w szczerym polu, albo co gorsza na ruchliwej, ale nie oświetlonej drodze, a usuwanie awarii potrwa jakiś czas, użycie jaskrawej flary poprawi bezpieczeństwo ruchu i wyeliminuje ryzyko groźnego wypadku. Flary alarmowe przebojem zdobywają polski rynek.

Flary przypominają race świetlne. Są cienkimi i długimi rurkami, które w zależności od potrzeb, możliwości i sytuacji na drodze, można wbić w ziemię lub położyć na jezdni przed naszym samochodem. Jaskrawe, na ogół jasnoczerwone lub różowe światło, jakie daje płomień flary od razu z daleka zwraca uwagę, że w miejscu gdzie płonie drogowa raca dzieje się coś niepokojącego.

Flary doskonale i ze skutkiem stosować można na przejazdach kolejowych, na krętych drogach górskich, przede wszystkim w czasie mgły i silnych opadów deszczu, gdy tradycyjne sygnalizatory awarii w samochodzie nie zawsze są do końca bezpieczne.

Producenci zapewniają, że flary są banalnie proste i bezpieczne w użyciu. Nikt nigdy podczas ich odpalania nie poparzył się. Jedna flara od chwili zapalenia płonie silnym światłem od 20 do 40 minut. W opakowaniu znajdują się na ogół trzy sztuki.

MHAD
ŻYCIE WARSZAWY
21 listopada 2001